Opublikowano Dodaj komentarz

Szminki ślad – pomarańczowoczerwony

Zimą ma chronić usta przed wiatrem i mrozem. Musi być smaczna, powinna ładnie pachnieć. No i żeby nadawała ustom połysk i ładny, ciut choć czerwieńszy odcień. Jak zrobić koloryzującą szminkę ochronną?
Pomysły na wykorzystanie roślin barwierskich chodzą za mną już od dawna. Jak uzyskać kolor czerwony? A jak żółty? Czy można zafarbować tkaniny naturalnymi składnikami na soczystą zieleń? Temat mieli się w głowie. Tymczasem na topie są kosmetyki – te zimowe, ochronne. W przypadku ich produkcji również warto zwrócić uwagę na tradycyjne barwniki. Na pierwszy ogień idzie więc dziś starożytna szminka – korzeń alkanny barwierskiej.
Alkanna była od wieków stosowana nie tylko w kosmetyce i nie tylko jako ubarwiacz ust, ale też np. do odżywczego oleju nadającemu włosom czerwony kolor. W Indiach barwiono nią także potrawy. Używano jej też w wielu częściach świata do leczenia ran i owrzodzeń. Alkanna będzie więc nie tylko barwić, ale też leczyć spiechrznięte usta. To doskonały wybór w przypadku kosmetyku do ust.

Delikatnie barwiąca szminka ochronna

łyżka suszonego korzenia alkanny barwierskiej (możesz zmieszać ten surowiec np. z nasionami annato)
5 g nierafinowego oleju kokosowego
3 g rafinowanego masła shea
8 g oleju migdałowego albo oliwy
4 g wosku pszczelego
dwie krople wit. E
olejki: po 2 krople olejku miętowego, cedrowego i palmaroza
Szminka ochronna z alkanną barwierską

Zmiel łyżkę korzenia alkanny barwierskiej. Wrzuć do oleju migdałowego albo oliwy i ogrzewaj ok. 15 min w kąpieli wodnej. Zostaw na 24 godz. Odcedź przez podwójną gazę. Olej zabarwi się na pomarańczowoczerwony kolor.
Połącz olej migdałowy lub oliwę z pozostałymi tłuszczami, rozpuszczając je w kąpieli wodnej. Dodaj witaminę E i olejki eteryczne. Przelej do opakowań na szminki. Poczekaj, aż wszystko zastygnie.

A jak uzyskać z naturalnych surowców kolor malinowy? Jak stworzyć najpiękniejszy karminowy albo cyklamen? O tym już niedługo. Wciągamy się w naturalne barwniki 😉

Opublikowano Dodaj komentarz

Kokosowa odżywka do włosów

Tak, nie tylko gotujemy, chociaż… robienie kosmetyków też ma sporo wspólnego z pichceniem. Podgrzewanie, mieszanie składników, próby uzyskania dobrej konsystencji i pięknego zapachu. Ale chodzi przede wszystkim o efekt.

Żeby włosy się dobrze rozczesywały, pięknie lśniły, żeby pachniały i były odżywione, warto nałożyć na nie po myciu odżywkę. Wmasujcie ją w głowę, potrzymajcie co najmniej 5 minut i spłuczcie ciepłą wodą. Efekt murowany.

Składniki naszej odżywki to dobre dla włosów oleje i amla – proszek z owoców liściokwiatu garbnikowego. Amla wzmacnia cebulki i zapobiega wypadaniu włosów i powstawaniu łupieżu. Użyłam też naparu z suszonych liści moreli (ale w sezonie można utłuc lub zmiksować świeże liście i wycisnąć z nich sok). Taki napar zapobiega świądowi, egzemom i sprzyja dobremu stanowi skóry głowy.

Oto przepis na prostą odżywkę do włosów:

300 ml mleka kokosowego

dwie łyżki oleju migdałowego

łyżka oleju rycynowego

dwie łyżki nierafinowego oleju kokosowego

łyżka proszku z owoców liściokwiatu garbnikowego (Emblica officinalis, amla)

30 g alkoholu cetylowego

50 g wody lub napar na liściach moreli albo woda pół na pół z ekstraktem aloesowym

8 g konserwantu GSB

2 łyżki glicerytu na kwiatach jabłoni

 

opcjonalnie: 2 krople olejku palmaroza, 2 krople olejku koledrowego i 2 grejpfrutowego i jedwabne proteiny (1/2 łyżeczki)

szczypta gumy ksantanowej

W kąpieli wodnej podgrzej oleje z mlekiem kokosowym – chodzi o to, żeby wszystko się rozpuściło i połączyło (nie gotuj). Zmiksuj blenderem. Dodaj alkohol cetylowy, wymieszaj i zmiksuj jeszcze raz, aż wszystko się rozpuści. Garść liści moreli zalej wodą i gotuj ok. 5 minut. Odcedź i dodaj konserwant – wymieszaj do całkowitego rozpuszczenia się proszku. Przestudź mieszankę olejów i napar do temperatury ok. 40 st. C. Do olejów dodaj dwie łyżki glicerytu – w moim przypadku to gliceryt na kwiatach jabłoni, który nadał odżywce dodatkowo delikatny zapach – a jakże, czerwcowy! 😉 Do olejów dosyp proszek amla. Przygotuj blender. Cienką strużką wlewaj napar do olejów, jednocześnie miksując mieszaninę na średnich obrotach. Na koniec dodaj jedwabne proteiny, zmiksuj jeszcze raz. Wkrop olejki (ale i bez nich odżywka pięknie pachnie). Żeby zagęścić odżywkę, dodaj szczyptę gumy ksantanowej – delikatnie rozsyp ją po całej powierzchni, wszystko zmiksuj raz jeszcze. Przelej do pojemniczka i używaj z przyjemnością 🙂

 

Opublikowano Dodaj komentarz

Peeling różano-jarzębinowy

Bardzo szybki do wykonania kosmetyk, wspaniały na spierzchnięte od zimnego powietrza dłonie. Szczególnie wskazany dla takich osób jak my, które rzecz jasna bez rękawiczek wyrywają teraz korzenie mniszka i łopianu, kopią topinambur, gołymi rękami obrywają ostatnie piękne owoce jarzębiny.

Za co lubimy…

jarzębinę – za uPAKowanie witaminami. P, A i K, no i C – a więc przede wszystkim wygładzanie skóry, jej nawilżanie i gojenie pęknięć naskórka. W przypadku jarzębiny korzystamy z ugotowanych i przetartych owoców.
płatki róży polnej – za działanie przeciwstarzeniowe i nawilżenie. Do peelingu użyłam glicerytu z płatków róży (obłędnie pachnącego)
olej migdałowy – za nawilżenie, natłuszczenia i odżywienie.

0,5 szklanki białego cukru
garść ugotowanej jarzębiny (odwar zużyjcie do kremu albo wypijcie)
kopiata łyżka płatków róży polnej z glicerytu
3 łyżki oleju migdałowego
0,4 g konserwantu GSB (jeśli nie macie, trzymajcie peeling w lodówce i zużyjcie w ciągu tygodnia)
10 kropli witaminy E
olejek patchouli (6 kropli)

Garść cukru zmiksuj z płatkami róży, jarzębiną i konserwantem oraz olejem migdałowym. Domieszaj resztę cukru, do uzyskania konsystencji mokrego piasku. Wkrop witaminę E oraz olejek eteryczny.