Opublikowano Dodaj komentarz

Czarny ocet

Pomysł na ten ocet narodził się kilka dobrych tygodni temu, kiedy za oknem było jeszcze całkiem szaro, zimno i ponuro.

Zamarzyła mi się letnia sałatka z ciemnym, aromatycznym octem balsamicznym.

A tu jak na złość… żadnego octu balsamicznego, żadnych pachnących słońcem pomidorów.

Nic to… postanowiłam poprawić sobie humor, nastawiając chociaż jakiś nowy ocet.

Ale nie byle jaki, tylko CZARNY OCET…

Chciałam, żeby chociaż trochę przypominał ocet balsamiczny i miał głęboki, mocny aromat. Udało się!

Po kilku miesiącach już mogę wam donieść – to jeden z najlepszych octów, jakie zrobiłyśmy. Z czego – zapytacie?

Jeszcze chwila cierpliwości:) Zaraz uchylę rąbka tajemnicy, ale najpierw napiszę słów kilka o tym, czym jest prawdziwy ocet balsamiczny.

Ocet balsamiczny to ocet powstający z zagęszczonego moszczu winnego określonych odmian białych lub czerwonych winogron. Jego produkcja trwa ok. 12 lat, w czasie których w procesie parowania i fermentacji moszcz zmniejsza swoją objętość o blisko 10% rocznie. Oznacza to, że aby wyprodukować litr octu balsamicznego, trzeba użyć ok. 145 kg surowych winogron!

W warunkach domowych trudno zabrać się do prawdziwej produkcji octu balsamicznego. Możemy jednak trochę oszukać rzeczywistość i zrobić gęstszy niż zwykle i bardziej esencjonalny ocet innym sposobem, np. używając resztek konfitur lub dżemów. A kwiecień jest idealnym momentem na czyszczenie szafek po zimowych zapasach.

Poza tym nie wiem, czy wiecie ale postanowiłyśmy, że kwiecień 2018 będzie FERMENTACYJNYM KWIETNIEM !

Może więc pierwszym fermentem, jaki zrobicie w ramach naszej akcji, będzie ten typ octu?

A teraz rozwiązanie zagadki!

Nasz czarny ocet powstał z resztek konfitury z czarnego bzu i aromatycznych strąków czarnego kardamonu. Jest więc podwójnie czarnym octem:)

Oto przepis:

1. Do wyparzonego słoika wrzucamy taką ilość konfitur lub dżemu żeby stanowiła 1/3-1/2 objętości słoika i dopełniamy letnią wodą, dokładnie mieszając. Zostawiamy ok. 2 cm wolnego miejsca, ponieważ octy na dżemach lubią sobie poszaleć i czasem ich fermentacja zachodzi naprawdę burzliwie.

2. Do gotowego nastawu dorzucamy 2-3 strączki czarnego kardamonu oraz – aby ułatwić fermentację – albo łyżeczkę innego żywego octu, albo kawałek matki octowej.

3. Przez pierwsze 2-3 tygodnie ocet codziennie mieszamy, a kiedy zakończy się etap burzliwej fermentacji (przestanie powstawać piana i bąbelki), zostawiamy jeszcze na 4-6 tygodni, aż nabierze octowego zapachu i kwaśnego smaku.

4. Gotowy ocet zlewamy, przecedzając go przez sitko do wyparzonych butelek z nakrętką.

Odstawiamy na tydzień. Po tym czasie delikatnie odkręcamy i sprawdzamy, czy fermentacja octowa naprawdę się skończyła. Jeżeli pod nakrętką zebrał się gaz i przy odkręcaniu usłyszymy charakterystyczne syknięcie, oznacza to, że jeszcze musimy pozwolić naszemu octowi chwilę popracować w słoiku ze ściereczką. Jeżeli nie, nasz ocet jest gotowy!

Matka octowa formująca się na czarnym occie

Czarny ocet z konfitury z czarnego bzu i czarnego kardamonu ma piękny, głęboki kolor, gęstszą niż tradycyjny konsystencję i wspaniały zapach owoców, bzu oraz lekko wędzonego, żywicznego, czarnego kardamonu. Poezja!

Charakterystyka składników:

OWOCE CZARNEGO BZU (Sambuci fructus)

Owoce czarnego bzu zawierają dużą ilość antocyjanów, flawonoidów, garbników i kwasów organicznych. Poza tym możemy też znaleźć w nich pektyny i cukry. To sprawia, że wyciągi z owoców czarnego bzu działają przeciwwirusowo, antybakteryjnie, immunostymulująco oraz antyoksydacyjnie, co oznacza że jego owoce mogą być stosowane wspomagająco w leczeniu grypy i przeziębień oraz w okresach zwiększonej zachorowalności na wszelkiego rodzaju infekcje. Pamiętajmy jednak, że oprócz wszystkich dobrych składników owoce czarnego bzu zawierają także sambunigrynę i prunazynę. To związki działające silnie drażniąco i toksycznie na nasz układ pokarmowy, dlatego nigdy (!) nie spożywajmy ich na surowo, jedynie po obróbce cieplnej, w czasie której te związki ulegają rozkładowi.

CZARNY KARDAMON (Amomum subulatum, Amomum costatum)

Czarny kardamon to nie to samo co powszechniej znany kardamon malabarski (zielony).

Wprawdzie jest to roślina należąca do tej samej rodziny imbirowatych (Zingiberaceae), ale to inny gatunek. Surowcem przyprawowym jest podłużna torebka nasienna wypełniona nasionami. W zapachu czarnego kardamonu przeważają nuty żywiczne, kamforowe, korzenne i lekko wędzone.

Opublikowano Dodaj komentarz

Saturej i pożytki z niego

Saturej? A co to takiego? Piszę o cząbrze:) Mam wrażenie nieco zapomnianej przez nas przyprawie.
A przecież używanej od tysiącleci. Starożytni Rzymianie uwielbiali używać octu cząbrowego do przyprawiania dań a nazwa łacińska (Satureja L.) pochodząca od słowa satyr wskazuje, że był też uważany za zioło zwiększające popęd płciowy. Wspominają o nim i Owidiusz i Hipokrates. 

Inna nazwa cząbru to fasolowe ziele, bo chętnie dodawano go do dań z roślin strączkowych. Zapobiegał nadmiernym gazom i ułatwiał trawienie. Pamiętajmy tylko, żeby nie dodawać go na samym początku i nie gotować za długo, bo gorzknieje.

Zarówno cząber ogrodowy, nazywany często letnim (Satureja hortensis L.), jak i cząber górski, nazywany zimowym (Satureja montana L.), wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwbiegunkowe i antyseptyczne. Korzystajmy więc w niego w kuchni i apteczce.

 

Ocet cząbrowy

Bardzo ciekawym aromatyzowanym octem jest ocet cząbrowy. Za przykładem starożytnych Rzymian możemy używać go do przyprawiania wielu dań od roślin strączkowych, przez zupy, aż do sałat.

Składniki: Szklanka domowego octu, 1/3 szklanki suszonego cząbru dobrej jakości lub pół szklanki świeżego ziela.

Przygotowanie: Ocet podgrzewamy do ok. 70 st. Ci zalewamy nim ziele. Zakręcamy i odstawiamy do maceracji na 7-10 dni. Codziennie wstrząsamy. Po tym czasie ocet zlewamy i używamy wedle upodobań.

Kombucza cząbrowa

Na kombuczę cząbrową natknęłam się pierwszy raz, czytając publikację naukową na temat porównania jej antybakteryjnych właściwości z kombuczą klasyczną, czyli fermentowaną na czarnej herbacie. Wprawdzie badanie nie wykazało, że działa silniej od zwykłej, ale od tego czasu zastanawiałam się, jaka jest w smaku. Więc ją zrobiłam. Fermentuje bez poblemu. Co więcej, w czasie fermentacji zachowuje się przyjemny, charakterystyczny zapach naparu, ale całość łagodnieje i robi się lżejsza w smaku.

Składniki: litr wody, 4-6 łyżek cukru (tym razem polecam jasny trzcinowy, nadaje ciekawy posmak), dwie płaskie łyżki suszonego cząbru, pół szklanki poprzedniego nastawu kombuczowego do zakwaszenia (jeżeli nie mamy, to sok z jednej cytryny albo 1/3 szklanki dbrego, spasteryzowanego (!) octu), matka kombuczowa

Przygotowanie:

1. Wodę zagotowujemy i gorącą zalewamy cząber. Zaparzamy kilka minut i dodajemy cukier, mieszamy, aż się rozpuści. Zostawiamy do wystygnięcia.

2. Napar przecedzamy. Wlewamy do wyparzonego słoika, dodajemy stary nastaw, matkę kombuchową i zabezpieczamy słoik szmatką i gumką. Zostawiamy do fermentacji na 7-10 dni w zależności od tego, jaki smak lubimy.

Syrop na przeziębienie i kaszel

To mój ulubiony syrop. Mimo że używałam tych ziół od lat, to takie połączenie odkryłam dopiero dzięki Małgosi z Ziołowej Wyspy. Działa fenomenalnie, pachnie obłędnie i bardzo mi smakuje. Do jego zrobienia potrzebne wam będą równe części suszonego cząbru, macierzanki i kwiatu czarnego bzu. Oraz oczywiście cukier.

Przygotowanie:

1. Weź po trzy łyżki każdego z ziół i zalej 500 ml wody, doprowadź do wrzenia, a następnie zaparzaj 15 minut. Przecedź, a do płynu dodaj 150-200g cukru trzcinowego. Zagotuj. Gorący przelej do słoików i zapasteryzuj.

syrop2