Wiązówkowe brownie

To nie jest sezon na wiązówkę błotną, ale trochę jej zasuszyłam. Jest jedną z moich ulubionych roślin. Ubóstwiam nie tylko jej ciekawy zapach, ale też smak, i cenię za właściwości lecznicze. Wiązówka ma działanie przeciwzapalne. To z niej właśnie w XIX wieku wyekstrahowano salicylany. Napary z wiązówki są na zimowe dni najlepsze, niezawodnie wyciągają nas wszystkich z początków przeziębienia.

Smak wiązówki doskonale też komponuje się z czekoladą. Postanowiłam więc zaeksperymentować z wiązówkowym brownie. Wyszło ciężkie i wilgotne. I pyszne. Oto przepis.

1 szklanka mąki pszennej
1/3 szklanki mąki kokosowej
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
100 g dobrej gorzkiej czekolady (zazwyczaj jedna tabliczka)
1,5 szklanki cukru (najlepiej demerara)
2 łyżki siemienia lnianego i pół szklanki wody
1/3 szklanki cieciorki
0,5 szklanki syropu orzechowego
5 łyżek kakao
2 łyżki wody
3 łyżki suszonych kwiatów wiązówki

Siemię lniane wymieszać z ciepłą wodą. W jednej misce zmieszać mąkę pszenną i kokosową z sodą. W garnuszku na wolnym ogniu skarmelizować cukier, dodać do niego dwie łyżki wody. Do cukru dorzucić połamaną w kawałki czekoladę, kakao i syrop orzechowy. Wszystko rozpuścić, mieszając (można w kąpieli wodnej, ale wolę po prostu intensywnie mieszać, żeby się nie spaliło). Masę czekoladową dodać do suchych składników. Dorzucić siemię lnianę i wiązówkę i cieciorkę, zmiksować wszystko na gładką masę wszystko na gładką masę – najlepiej do tego robota z ostrzem w kształcie litery S). Wyłożyć do foremki (u mnie 22×30 cm), piec 15 min w temperaturze 170 st. C.

Można podać obsypane wiązówkowym cukrem jak pierwszym śniegiem – nie za dużo 😉 (cukier trzcinowy zmielony w proporcji 3:1 z ususzonymi kwiatami i listkami wiązówki błotnej).